Tło muzyczne



Przyciskami przewijania - wybór odtwarzanego utworu
zamieściłem fragmenty kilku moich ulubionych utworów.




Ulubione wiersze z moich zeszytów i notatek



Józef Ignacy Kraszewski

“wierzę we wszystko, co piękne i święte,
w przyjaźń wierzę, w miłość wierzę;
w to, co nad rozum wyższe, myślą nie ścignięte,
co nie ze świata początek swój bierze
i nie kończy się na świecie.

wierzę w promień natchnienia zsyłany poecie,
wierzę w każde serca bicie;
nie w jedno, ale w setne, nieskończone życie,
we wszystko, czego głodna dusza łaknie,
za czym tęsknim, co nam braknie.

i wierzę, że gdy dwie się napotkają dłonie,
dwa serca, w których jeden ogień płonie,
w których jednym się ogniem ideały palą:
serca się kochać będą, choć dłonie oddalą.”

śpieszmy się
ks.Twardowski Jan

śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko to co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego.

nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć
kochamy wciąż za mało i stale za późno

nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny

śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnia czy ostatnia pierwsza.

Baudelaire Charles Pierre
Balkon

matko wspomnienia, kochanie kochania,
ty, wszystkie moje więzy i wszystkie rozkosze!
pieszczot piękność przypomnisz, oto się odsłania
cisza domu, wieczorów uroki najsłodsze,
matko wspomnienia, kochanie kochania!

wieczory rozjaśnione węgli tlących żarem
i wieczory w różowych dymach na balkonie.
jakże dobra pierś twoja! serce jakim darem!
słowo padało nieraz, co trwa i nie tonie,
w wieczory rozjaśnione węgli tlących żarem.

jakże piękne są słońca w te ciepłe wieczory!
przestrzeń jaka głęboka! w sercu jaka siła!
chyliłem się ku tobie, wielbiona z wielbionych,
wdychałem zapach krwi, co twarz twoją paliła.
jakże piękne są słońca w te ciepłe wieczory!

noc gęstniała powoli niby ściana ciemna
i moje oczy źrenic twych w czerni szukały,
i piłem oddech twój, słodyczy trucizn pełna,
i twoje stopy w dłoniach mych braterskich spały.
noc gęstniała powoli niby ściana ciemna.

znam sztukę i szczęśliwe chwile znowu wskrzeszę,
przeszłość u twoich kolan zamkniętą widziałem,
bo gdzież jest radość równa bolesnej uciesze,
jaką ty swoimi drogim nasycałaś ciałem?
znam sztukę i szczęśliwe chwile znowu wskrzeszę!

te szepty, pocałunki, przysięgi natchnione,
z przepaści, w którą wejrzeć nie śmie nikt, czy wstaną,
jak wznoszą się na niebo słońca odmłodzone,
obmyte w głębi mórz, zbryzgane słoną pianą?
o szepty! pocałunki! przysięgi natchnione!
dziwne dźwięki krążą wkoło
naokoło pachnie czas
melodyjnie płynie wiatr
a słoneczny blask dogania nas
pacholęta gwarzą ,bawią
siebie dwoma zabawami
obok starość się przechadza
śpiewa pieści patriotyczne
i kościelne ,i ludowe ,i zwyczajne
upał grzeje ciepło mruczy
kołysankę zacznie śpiewać
bzyczy ,szumi ,wieje
dziwnie ,dziwnie ,dziwnie
dźwięki ,dźwięki ,dźwięki
i odczucia.
to ja.

ks. Jan Twardowski

myślisz - znowu się spóźnia
zaraz się obrażasz
marudzisz jak sikorka ta brzydsza bez czubka

kto miłości nie znalazł już jej nie odnajdzie
a kto na nią wciąż czeka nikogo nie kocha
martwi się jak wdzięczność że pamięć za krótka

miłość dawno przybiegła i uklękła przy nas
spokojnie bo szczęście porzuciła ciasne
spróbuj nie chcieć jej wcale
wtedy przyjdzie sama

Osiecka Agnieszka
We dwoje

zatrzymaj się chmuro nad nami,
zatrzymaj się boże oko,
w twoich gotykach jest dal za dalami,
a u mnie w duszy - wysoko...

zatrzymaj się chmuro gdy możesz,
i schowaj nas w ciepłym zmroku,
w twoich dolinach jest pięknie i dobrze,
a u mnie w duszy - niepokój...

w pokoju, za szafą, przy matce - we dwoje.
nad wodą - przygodą, na kładce - we dwoje.
przez bary - koszmary, ulice, bez żadnych pieniędzy na styczeń...
w czekaniu na gwiazdę, na sygnał, na znak, we dwoje, we dwoje
[- bo jak?

zatrzymaj się chmuro nad nami,
zatrzymaj się boże serce.
teraz, gdy chcemy, to już mamy.
czy wolno jeszcze chcieć więcej?!

w salonie rzeźbionym stylowo - we dwoje. w rozmowie z angielską królową - we dwoje.
w podróży przez porty i dale, i w tangu, przez rauty i bale...
w godzinie, gdy zegar powtarza tak...tak... we dwoje, we dwoje
[- bo jak?

zatrzymaj się chmuro nad nami,
zatrzymaj się boża łąko,
otul niebiesko - białymi trawami
wyschnięte maki i kąkol...

w siwiźnie koloru popiołu - we dwoje.
w samotnym siadaniu do stołu - we dwoje.
w podróży przez grypy i zdrady,
przez burze i deszcze i grady,
w nadziei, że warto, że jednak, że tak,
we dwoje, we dwoje, we dwoje...
bo jak?

nic dwa razy
Szymborska Wiesława

nic dwa razy się nie zdarza
i nie zdarzy. z tej przyczyny
zrodziliśmy się bez wprawy
i pomrzemy bez rutyny.

choćbyśmy uczniami byli
najtępszymi w szkole świata,
nie będziemy repetować
żadnej zimy ani lata.

żaden dzień się nie powtórzy,
nie ma dwóch podobnych nocy,
dwóch tych samych pocałunków,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy.

wczoraj, kiedy twoje imię
ktoś wymówił przy mnie głośno,
tak mi było, jakby róża
przez otwarte wpadła okno.

dziś, kiedy jesteśmy razem,
odwróciłam twarz ku ścianie.
róża? jak wygląda róża?
czy to kwiat? a może kamień?

czemu ty się, zła godzino,
z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
jesteś - a więc musisz minąć.
miniesz - a więc to jest piękne

uśmiechnięci, współobjęci
spróbujemy szukać zgody,
choć różnimy się od siebie
jak dwie krople czystej wody.

ks. Jan Twardowski

gdyby wszyscy mieli po cztery jabłka
gdyby wszyscy byli silni jak konie
gdyby wszyscy byli jednakowo bezbronni w miłości
gdyby każdy miał to samo
nikt nikomu nie byłby potrzebny

dziękuję ci że sprawiedliwość twoja jest nierównością
to co mam i to czego nie mam
nawet to czego nie mam komu dać
zawsze jest komuś potrzebne
jest noc żeby był dzień
ciemno żeby świeciła gwiazda
jest ostatnie spotkanie i rozłąka pierwsza
modlimy się bo inni się nie modlą
wierzymy bo inni nie wierzą
umieramy za tych co nie chcą umierać
kochamy bo innym serce wychłódło
list przybliża bo inny oddala
nierówni potrzebują siebie
im najłatwiej zrozumieć że każdy jest dla wszystkich
i odczytywać całość